piątek, 26 września 2014

2. Nowa pasja - balet?!

Umiejętność zadania właściwego pytania, to więcej niż połowa sukcesu w walce o znalezienie właściwej odpowiedzi" ~Thomas Watson

Cień dziewczyny  zdjęcie
Wstałam o 7.00. Spojrzałam w lustro stojące obok białych drzwi. Rozejrzałam się. Uwialbiam swój pokój, ale wypadało by w nim posprzątać... Mój pokój jest duży. Drzwi są białe, znajdują się na środku ściany pomalowanej bardzo orginalnie. Przy panelach "Dąb Terbek Ciemny", przy "złączeniu" ściany z podłogą namalowane były gęste źdźbła trawy. Rozchodziła się wyżej. Gdy stoję naprzeciwko drzwi, po prawej stronie rozciągał się las, po prawej wiła się rzeka, a w tle góry. ... Na pierwszym planie widniało stado spokojnie pasących się koni. Na ścianie obok (na lewo) widniała szafaw kolorze podłogi z dodadkiem białych detali, typu - rączki, boki szafy i nóżki.
Obok szafy stało białe biurko, z dostawionym zielonym krzesłem. Nad biurkiem wisiała tablica korkowa, ze zdjęciami moimi, Elteme, Emmy, Laury i Abi. Wisiały tam też karteczki z napisem: "DO ZROBIENIA!" i wiele przypomnień o sprawdzianach.Obok biurka stała kolejna szafa, taka sama jak poprzednia. Różniły się tylko zawartością :) Teraz (na lewo) mam duże okno, z białymi zasłonami. Na szerokim ciemnym parapecie, miały miejsce misie pluszowe. Obok okna stała szafka nocna w kolorze podłogi i moje łóżko. Pościel z galopującym koniem, prezentowała się bardzo ładnie razem z kolorem ścian. Na ścianie obok, mieściła się ogromna półka na książki i inne rzeczy. W ostatnim kącie pokoju, leżały dwa, zielone "workowe" fotele.
Jednak pokój wyglądał nieco inaczej. Na środku podłogi, leżały ubrania, na łóżku pościel zwinięta w kłębek, poduszka, podobnie. Miśki poprzewracane, porozwalae po całym pokoju. Jedna szafa nie domykała się pod wpływem upchniętych w niej ubrań. Na biurku leżały papiery, moje rysunki, książki. Półka z książkami wyglądała całkiem nieźle, gdyby nie poprzewracane książki, wystająca z szuflad biżuteria...
- Anastasia! - do pokoju szedł mój ojciec - Mogłabyś tu wreszcie posprzątać!
- Słyszałam to już 100 razy! - odparłam
- Ale nigdy nie wykonałaś zadania! Śniadanie czeka.
Tata przesadza... Prawie wszystko jest zabałaganione oprócz kilku rzeczy. Druga szafa, była zamknięta. W środku znajdowały się ubrania jeździeckie. No wiecie- toczki, bryczesy, czapsy, rękawiczki, T-shirts... Po prostu świat jeźdźca!
Ogarnęłam pokój wzrokiem, po czym podeszłam do zagradzonej szafy i ją otworzyłam. Z niej wypadła wielka starta zwiniętych w kulkę ubrań. Wybrałam te najmniej wymagające prasowania. Po chwili miałam na sobie czarną bokserkę i niebieskie jeansy.
Gdy schodziłam na parter, poczułam śniadanie.
- Mmmm... Bekon! - powiedziałam siadając do stołu
Bez słowa zjadłam posiłek i wyszłam do szkoły, mówiąc: "Cześć!"
****
Dziesięć minut później byłam w szkole. Podeszłam do swojej szafki wyciągając książki. 
- Cześć Ana! - usłyszałam znajome głosy
- Siemka! - odparłam z uśmiechem
- No i? - zapytała Laura
- Co "no i"? - spytałam
- Zero reakcji? ...O! A może jeszcze nie wie! - rzekła Abigaile
- O czym? Uświadomcie mnie wreszcie! - krzyknęłam
- Nasza stadnina organizuje zawody. - zaczęła Emma - Dokładniej w skokoach przez przeszkody...
- To niesamowite! Muszę w tym wystapić! Gdzie jest karta zgłoszeniowa? Dajcie mi ją szybko!
Wszystkie spojrząłyśmy w stronę w którą dobiegał głos. Spodziewałam się właśnie Delly i to był strzał w dziesiątkę. 
- Mogłabyś sobie dać spokój - warknęła Emma - Każdy wie, że i tak będziesz brała udział i tak!
- Ależ Emmo! Może masz rację! Wygram to! 
Gdy ta wstrętna dziewucha poszła, odetchnęłyśmy. Nigdy nie wiadomo, co można się spodziewać po Delli. To córka właścicielki stadniny w której jeździmy. Jak ona mnie denerwuje! Wsyztsko co robi musi być tak egoistyczne i aroganckie! Chodzi jak książniczka, wymachując palcatem na wsxzystkie strony z głową zadartą do góry. Grrr...
- Ana!
- C-co? - zapytałam lekko rozkojarzona
- Startujesz?
- ...y. No jasne! - przywróciłam uśmiech na twarz
- Fajnie! My też! - odparła Emma
- Tylko... że ja nie mogę... - powiedziała cicho Abigaile
- Czemu?
- Bo... ja... tego dnia mam inne plany... - wyjąkała - Muszę... pomóc mojej... cioci.
- No, dobrze - rzekłam - Jakby coś się zmieniło, to rozgrzejemy Tebire!
- Dzięki...
Rozległ się dzwonek na lekcje. Pierwsza była chemia. Ruszyłyśmy do klasy. Nauczycielka spóźniała się, więc mogliśmy sobie pozwolić na trochę swobody.
- Bierzesz udział w zawodach jeździeckich? - dobiegł mnie znajomy głos - Ale nie muszę chyba pytać...
- Przecież znasz mnie! - odparłam z uśmiechem - Nigdy bym nie odpuściła zawodów. A ty startujesz?
- Już wpisałem się na listę startową.
Spojrzałam na niego ze zdziwieniem.
"Znowu ona... Łatwo nie będzie się dostać do tej listy. Muszę coś wymyślić!"
- Ana? Jesteś tam? - zapytał David
W tym momencie do klasy weszła nauczycielka. Wyglądała na podenerwowaną. Ja i David postanowiliśmy dokończyć rozmowę na przerwie...
***
Wyszłam z klasy i od razu skierowałam kroki do szafki. Zapomniałam o rozmowie z Davidem i o zawodach jeździeckich. Wzięłam książki na następne lekcje i błąkałam się po szkole...
***

Po powrocie do domu przypomniałam sobie o zawodach. Szybko pobiegłam do pokoju i wyciągnęłam z szafy czarne bryczesy, blado-zielony sweter, toczek i sztylpy. Pobiegłam się przebrać, i zapakowałam kask i buty w plecak.
Pojechałam na rowerze do mojego ukochanego konia - Factora. Przy okazji chciałam się wpisać na listę.
***
Wracałam do domu dłuższą drogą. Właśnie przejeżdżałam obok rywalizującej szkoły z naszą. Zobaczyłam rower Abigaile. Ciekawość nie ustąpiła, i weszłam do środka. Usłyszałam muzykę, a gdy zbliżyłam się do hali sportowej, zobaczyłam kilka dziewczyn tańczących coś w rodzaju baletu. Wśród grupy dostrzegłam Abigaile. Byłam zdziwiona. Przecież w naszej szkole też jest ten cały balet. Byłam w szoku. Zobaczyłam ogłoszenie, o eliminacjach do Misztrzostw Tanecznych, wypadające w dzień zawodów jeździeckich. 
Wróciłam do domu... Chciałam poukładać to wszystko w głowie... Ona nie zrezygnuje z koni...
...
A może Abigail zrezygnowała już z jeździectwa?
Jak odejdzie od nas, to Tebirą... Co z nią będzie? Mało kto podejmie się opieką nad klaczą czystej krwi arabskiej. Dotąd gdy Abi dzierżawiła klacz, miała wszystkego pod dostatkiem... A kiedyś właściciel nam mówił, że nie ma pieniędzy na opiekę nad tymi klaczami... 
Nagle dostałam SMS'a od Abigail'e:
"Cześć. Jutro nie pojadę do stajni. Sory, nie dam rady..."
Dziś jest 4 dzień, kiedy nie jedzie na konie. Tebira stoi w boksie, i wyczekuje, kiedy przyjedzie jej dżokejka...
Jednak nadzieja gaśnie, z każdym dniem... 
Mam tylko nadzieję, że Tebira nie trafi do rzeźnika.